Stylizacja rzęs a pH – co naprawdę wpływa na retencję? Część 2
Spis treści:
Temat pH w stylizacji rzęs budzi wiele emocji wśród stylistek. Na grupach branżowych regularnie pojawiają się pytania o to, jakie pH powinien mieć szampon, cleaner czy primer. Producenci chwalą się wartościami pH swoich produktów, a stylistki kupują papierki lakmusowe, by samodzielnie mierzyć preparaty. Ale czy pH faktycznie gra główną rolę w retencji rzęs? Odpowiedź może Cię zaskoczyć.
Czym jest pH i jak działa skala kwasowości
Zacznijmy od podstaw, które pomogą Ci zrozumieć całe zamieszanie wokół pH. Skala pH to nic innego jak miara tego, ile jonów wodorowych znajduje się w roztworze wodnym. Im więcej tych jonów, tym niższe pH i tym bardziej kwaśny jest roztwór. Im mniej jonów wodorowych, tym wyższe pH i tym bardziej zasadowy jest preparat.
Skala pH rozciąga się od 0 do 14, gdzie 7 oznacza neutralność. Wartości poniżej 7 to kwasy, a powyżej 7 to zasady. Warto zrozumieć, że mówiąc o pH zawsze odnosi się ono do roztworu wodnego. Bez wody nie ma pH.
Weźmy prosty przykład. Gdy rozpuścisz kwas solny w wodzie, rozpadnie się on na jony wodorowe i jony chlorkowe. Nagle w roztworze pojawia się bardzo dużo jonów wodorowych, dlatego pH kwasu solnego wynosi około 1-2. Z kolei gdy rozpuścisz w wodzie wodorotlenek potasu, który jest głównym składnikiem mydła, rozpadnie się on na jon potasu i jon wodorotlenku. Te jony wodorotlenkowe połączą się z jonami wodorowymi, przez co tych ostatnich będzie bardzo mało. Efekt to wysokie pH w okolicy 12-13.
Co ciekawe, zarówno silny kwas jak i silna zasada mogą działać żrąco i niszczyć komórki skóry oraz błony śluzowe. Produkty spożywcze również mają bardzo różne pH. Sok z cytryny to około 2, kawa to 5, mleko to 6,5, a woda wodociągowa ma zazwyczaj pH neutralne w okolicy 7.
Czy rzęsy mają własne pH
To pytanie może Cię zaskoczyć, ale odpowiedź brzmi: nie. Rzęsy jako martwe struktury zbudowane z keratyny nie mają własnego pH. Nie są płynem ani aktywnie funkcjonującą tkanką, która łączy się z wodą. Dlatego same w sobie nie mogą mieć pH.
Jednak środowisko wokół rzęs ma ogromny wpływ na ich kondycję. Warstwa hydrolipidowa pokrywająca skórę w okolicy oczu ma pH w okolicy 4,5-5, czyli jest lekko kwaśna. To właśnie ta warstwa odpowiada głównie za kondycję rzęs. Co ciekawe, łzy mają pH około 7,4, czyli są prawie neutralne, zbliżone do zasadowego.
Warto też zauważyć, że pH warstwy hydrolipidowej różni się w zależności od miejsca na ciele. Inne pH panuje pod pachami, inne w miejscach intymnych. Dlatego w reklamach płynów do higieny intymnej tak często mówi się o kwaśnym pH, które chroni śluzówkę przed przesuszeniem.
Zapamiętaj: rzęsy nie mają pH, ale środowisko wokół nich tak. Warstwa hydrolipidowa w okolicy oczu ma pH 4,5-5.
Co wpływa na łuskę włosa oprócz pH
Teraz przechodzimy do kluczowej kwestii. Wiele stylistek myśli, że pH to jedyny czynnik decydujący o tym, czy łuska włosa będzie otwarta czy zamknięta. Tymczasem na stan łuski wpływa wiele różnych elementów.
Temperatura to pierwszy ważny czynnik. Wysoka temperatura rozchyla łuski włosa, dlatego latem często klei się łatwiej i szybciej. Z kolei niska temperatura pomaga domknąć łuski. Zimą włosy elektryzują się bardziej, a produkty działają zupełnie inaczej. Wiele stylistek zauważa trudności w pracy z klejem w zimowych miesiącach właśnie z tego powodu.
Wilgotność również odgrywa istotną rolę. Włosy wchłaniają wodę z powietrza, pęcznieją i łuski się unoszą. W suchym powietrzu łuski są bardziej domknięte, a włosy łatwiej się elektryzują. Może znasz to uczucie zimą, gdy podchodzisz do rzęsy naturalnej syntetyczną i nie ma efektu przyciągania, mimo że wcześniej użyłaś primera.
Różne substancje chemiczne również wpływają na łuskę. Alkohole obecne w składach produktów odtłuszczają i otwierają łuskę włosa, mimo że same nie mają pH. Czasem mamy też do czynienia z rozchyloną łuską po poprzednich zabiegach chemicznych, takich jak lifting czy koloryzacja, gdzie utleniacz uniósł łuskę. Kiedyś była nawet moda na pokrywanie rzęs utleniaczem przed aplikacją, by zwiększyć porowatość włosa.
Naturalne sebum i lipidy to ostatni, ale bardzo ważny element. To właśnie one pomagają domknąć i chronić łuskę przed uszkodzeniami. Warstwa hydrolipidowa może się różnić w zależności od typu cery klientki. Osoby z cerą tłustą będą miały inną strukturę warstwy niż osoby z cerą suchą.
Promienie UV również osłabiają keratynę i powodują, że łuska staje się bardziej porowata. Latem, po intensywnych wakacjach na słońcu, teoretycznie powinno się lepiej kleić. Ale praktyka pokazuje, że nie zawsze tak jest, właśnie dlatego, że pH nie jest jedynym czynnikiem decydującym o retencji.
Jak pH produktów wpływa na stylizację
Wysokie pH zasadowe rzeczywiście wpływa destrukcyjnie na płaszcz hydrolipidowy i mocno rozchyla łuskę włosa. Ale czy to zawsze źle? Nie do końca. Czasem rozchylona łuska to zjawisko pożądane, na przykład gdy chcemy szybciej penetrować przez kolejne warstwy włosa preparatami do liftingu. Albo gdy mamy problemy z retencją i potrzebujemy bardziej chropowatej powierzchni włosa.
Na grupach branżowych często czytamy rady w stylu: kup sobie papierki lakmusowe i sama zmierz pH produktów. Problem w tym, że nie zawsze jest to możliwe ani sensowne. Po pierwsze, niektóre preparaty nie mają w ogóle wody w składzie lub mają duże stężenia alkoholu, co sprawia, że odczyt przez papierek lakmusowy jest niewymierny.
Przyjrzyjmy się konkretnym produktom. Szampon JoLash ma pH neutralne w okolicy 6,8. Kiedyś producent oferował szampon o kwaśnym pH, który z założenia miał być jak najbardziej neutralny dla okolicy oka i jak najmniej wpływać na warstwę lipidową. Oba działały genialnie. Na rynku są też szampony zasadowe i one również działają skutecznie.
Zadaj sobie pytanie: czym spłukujesz każdy szampon? Wodą. A jakie pH ma woda? W okolicy 7, czyli neutralne. Więc takie też pH będzie miała rzęsa po spłukaniu. A właściwie krótko po spłukaniu nie będzie miała żadnego, bo przecież pH rzęsy zależy od warstwy hydrolipidowej, którą zmywamy podczas mycia.
Kleje cyjanoakrylanowe uwielbiają środowisko zasadowe. Można nawet utwardzić klej w kilka sekund, zasypując go sodą oczyszczoną. Soda sama w sobie nie ma pH, dopiero po połączeniu z wodą nawet z wilgoci z powietrza nabiera zasadowości. Ale czy to oznacza, że pH rzęs gra pierwsze skrzypce? Niekoniecznie, bo gdyby tak było, działałyby tylko produkty zasadowe albo tylko neutralne.
Czym kierować się przy wyborze produktów
Jeśli pH nie jest najważniejsze, to jak wybierać produkty do stylizacji? Odpowiedź jest prostsza niż myślisz. Jeśli marka jest na rynku od lat, wprowadza produkty sprawdzone przez tysiące stylistek i jest znana z jakości, to te produkty są kompatybilne ze sobą i zostały opracowane z myślą o wzajemnym uzupełnianiu się.
Ostatecznie wszystkie produkty spłukiwane są wodą. Jedyny preparat, który pozostaje na rzęsach przed aplikacją to primer. To on ma za zadanie pozostawić lepkie cząsteczki polimerów na powierzchni rzęsy i jednocześnie przez swój skład i wysokie pH otworzyć łuskę włosa. Primer to agent do zadań specjalnych w stylizacji rzęs.
A co z cleanerem? Cleaner, jak sama nazwa wskazuje, służy do doczyszczenia rzęs. Ma za zadanie poprawić retencję poprzez usunięcie tego, czego nie udało się zmyć szamponem. Teoretycznie również powinniśmy przetrzeć go na koniec zwilżonymi aplikatorami, by usunąć nadmiar produktu.
Prawda jest taka, że o wiele częściej winowajcą złej retencji jest zbyt mała ilość kleju, a nie niewłaściwe przygotowanie rzęs. Właśnie wtedy najczęściej dochodzi do klejenia na sucho i przedwczesnego wypadania rzęs. Dlatego zamiast skupiać się wyłącznie na pH produktów, warto zwrócić uwagę na technikę pracy i ilość stosowanego kleju.
Przepis na dobrą retencję
Nasz przepis na sukces to nie działanie przeciwko naturze. Podobnie jak w pielęgnacji ciała, jeśli naruszysz równowagę, skóra natychmiast będzie dążyła do tego, co uważa za normę. Następstwem przesuszenia skóry tłustej będzie wzmożona produkcja sebum. Nadmierne przesuszenie rzęs to analogiczne zjawisko.
W pielęgnacji domowej klientek i salonowej musimy grać do jednej bramki z naturą. Podwójne mycie szamponem i spłukiwanie ciepłą wodą to już 90 procent sukcesu. Jeśli masz brud, którego absolutnie nie potrafisz doczyścić szamponem, sięgasz po cleaner. A jeśli rzęsy klientki mają problem z porowatością, sięgasz po primer.
pH produktów nie gra absolutnie głównej roli w stylizacji rzęs. Równie ważne są składniki aktywne i funkcja danego preparatu. To tak jak podczas pieczenia chleba - temperatura to tylko jeden z parametrów wpływających na sukces wypieku. Tak samo jest z produktami do stylizacji rzęs.
Zapamiętaj: dobra retencja to przede wszystkim odpowiednia ilość kleju, dokładne przygotowanie rzęs i praca zgodna z naturą włosa.
Podsumowanie
Temat pH w stylizacji rzęs budzi wiele emocji, ale prawda jest taka, że pH to tylko jeden element układanki. Rzęsy jako martwe struktury nie mają własnego pH, a środowisko wokół nich zależy od warstwy hydrolipidowej o pH około 4,5-5. Na stan łuski włosa wpływa wiele czynników: temperatura, wilgotność, substancje chemiczne, naturalne sebum, a nawet promienie UV.
Produkty o różnym pH mogą działać równie skutecznie, ponieważ ostatecznie są spłukiwane wodą o neutralnym pH. Kluczem do sukcesu nie jest obsesyjne mierzenie pH papierkami lakmusowymi, ale świadomy wybór sprawdzonych produktów kompatybilnych ze sobą. Podwójne mycie szamponem to podstawa, cleaner przydaje się przy trudnym do usunięcia zabrudeniu, a primer stosujemy, gdy potrzebujemy zwiększyć porowatość rzęs.
Świadoma stylistka rozumie, że dobra retencja to efekt wielu czynników. Przede wszystkim odpowiedniej ilości kleju, dokładnego przygotowania rzęs i pracy zgodnej z naturą włosa. Nie daj się zwieść marketingowym hasłom o idealnym pH. Zamiast tego skup się na solidnym przygotowaniu do zabiegu, odpowiedniej technice i sprawdzonych produktach, które działają razem jako system, a nie pojedynczo.
Ostatnie komentarze