SKUTECZNE metody na ŁZAWIENIE OCZU podczas PRZEDŁUŻANIA RZĘS
Komplikacje podczas zabiegu przedłużania rzęs.
Przecierasz pot z czoła, uff najgorsze już za mną, stylizacja zaplanowana, mapka rozrysowana, więc siadasz wygodnie i zaczynasz aplikację. Jedna rzęska, druga, trzecia. Po chwili widzisz, że coś jest nie tak, spod powieki klientki zaczyna spływać łza, a potem kolejna iiiiii następna. Zaciągasz hamulec ręczny, odkładasz pęsety i zaczynasz dochodzenie, szukając przyczyny jednej z najpopularniejszych komplikacji podczas zabiegu przedłużania rzęs. Jeśli spotkałaś się z łzawiącymi oczami, drgającymi lub niedomykającymi się powiekami lub masz problem z dosłownym wcelowaniem w rzęsę to usiądź wygodnie, bo ten odcinek jest właśnie dla Ciebie.
Część, nazywam się Joanna Siruga i jestem z JoLash, gdzie szkolimy przyszłych i obecnych stylistów rzęs i brwi, a także zapewniamy im odpowiednie produkty do pracy.
Komplikacje podczas zabiegu zdarzają się zarówno początkującym, jak i zaawansowanym stylistkom. Jednak w przypadku tych pierwszych mogą stać się one przyczyną do przedłużania się czasu zabiegu, gorszej retencji oraz stresu podczas zabiegu. Im mniej mamy doświadczenia, tym trudniej nam rozpoznać przyczynę problemu, który może wynikać ze strony klientki lub z naszej.
Dlatego zaczniemy od podzielenia „RZĘSOWYCH KŁOPOTÓW” na te wynikające ze strony klientki, jak:
- Niedomykająca się powieka
- Łzawienie
- Drgająca powieka
- Szczypanie podczas zabiegu
- Wiercenie się klientki
- Zaciskanie powiek
Oraz na te wynikające, ze strony stylistki:
- Drgające ręce
- Problem z ‘’wcelowaniem’’ w rzęsę naturalną
- Przyklejanie się rzęs do płatka
- Wychodzenie rzęs dolnych spod płatka
Zdecydowanym przewodnikiem w grupie problemów podczas zabiegu są łzy, które z reguły wywołują reakcję łańcuchową i same też stają się jej wynikiem. Można, by rzec, że to cud i samonapędzające się perpetuum mobile, jednak brak tu jakichkolwiek pozytywnych aspektów tej reakcji.
Pierwsze uronione łzy słyną z przebiegłości, bardzo często spływają prosto pod płatek i tam się chowają. Przechwytuje je, łobuzowaty żel pod płatkiem i pije, i pije i pije! Pije łez ile wlezie, puchnąc przy tym i powoli zbliżając się przy tym do linii wodnej oka. Kiedy łez spłynie już wystarczająco, a stylistka nawet nie zorientuje się, o zachodzącym procesie, to właśnie wtedy następuje kumulacja. Spuchnięty żel zaczyna podrażniać oczy, które produkują jeszcze więcej łez. Płatek nie przyjmuje już ich więcej więc wilgoć zaczyna się zbierać wokół oczu.
Nasz klej do przedłużania, który jest już znany ze swojej słabości do wilgoci, natychmiast wyłapuje tę sytuację. Opary zbierają się wokół oczu, by tam się zneutralizować. I tak zaczyna się błędne koło. Płatek podrażnia oko, oko broni się łzą, wilgoć ściąga opary kleju, oko odpowiada kolejną łzą. Cykl ten będzie trwał do końca zabiegu, jeśli stylistka nie zareaguje natychmiast. Jedynym prawidłowym wyjściem w tej sytuacji, jest usunięcie płatka i jego wymiana na nowy, bądź wymiana na taśmę czy płatek microfoam, który nie posiada warstwy żelowej. Możemy również przesunąć płatek nieco w dół, a powstałą przestrzeń uzupełnić taśmą silikonową niebieską bądź nichiban.
Przyczyną łzawienia mógł być sam płatek, który położony nawet niżej, może podrażniać klientkę uczuloną na żel z płatków, w takim przypadku należy całkowicie zrezygnować z tradycyjnych płatków pod oczy i zastąpić je taśmą microfoam lub płatkami piankowymi, czy taśmą silikonową. Jeśli mimo wymiany płatka i zastosowania się do zaleceń, łzawienie nadal występuje, to natychmiast należy sprawdzić, czy klientka aby na pewno domyka powiekę. Jest to niestety bardzo często niewidoczne podczas pracy.
Stąd potrzeba użycia lusterka, które pokaże widok od dołu. Lusterko należy przyłożyć kilkukrotnie, ponieważ klientka w początkowej fazie zabiegu może mieć oczy szczelnie zamknięte, jednak w miarę relaksowania się powieka zaczyna się uchylać, a klientka traci kontrolę nad jej pozycją.
Bardzo często sama stylistka przyczynia się do uchylania powieki przez klientkę. Kiedy wykonujemy lifting powieki za pomocą taśmy, to powinniśmy unikać przeniesienia końców taśmy na strefę czoła. Jest to po pierwsze nieekonomiczne, a po drugie pracując na czole naciągamy dodatkowo taśmę i powodujemy uchylanie się powieki.
Wystarczy jedynie mały kawałek taśmy i stworzenie tzw. sztucznej zmarszczki. Zadziała to znacznie lepiej na opadającą powiekę, a klientka będzie nam wdzięczna pod koniec zabiegu, gdy przyjdzie czas na usuwanie przylepców ze skóry.
W znakomitej większości przypadków te triki pomagają osiągnąć sukces przy łzawiącym oku i niedomykającej się powiece, jednak możecie spotkać się z sytuacją, gdzie oko klientki poważnie się rozchyla, a klientka nie potrafi nad tym zapanować i mimo próśb o domknięcie, sytuacja się powtarza. Wówczas warto zastosować płatek z microfoam w celu delikatnego przyciśnięcia powieki. Kiedyś w stylizacji rzęs panował zwyczaj rodem ze świata antycznego, gdzie klientkom na powieki kładło się monety przytwierdzone taśmą.
Na widok takich zdjęć w sieci zawsze przychodził mi na myśl obol Charona i raczej wybierałam inne sposoby na dociążenie i unieruchomienie otwierającej się powieki. Znakomitym przykładem będzie tu doklejenie kilku pojedynczych rzęs rzędu dolnego do płatka. Należy jednak zwrócić uwagę, by po zakończonej stylizacji zająć się przymocowanymi rzęsami, w innym przypadku, klientka może je wyrwać przy próbie otworzenia oczu po zabiegu.Przy otwierającej się powiece możemy zastosować jeszcze ostatnią deskę ratunku, czyli separację warstwową płatkami. Polega ona na stworzeniu tzw. kanapki z płatków. Umieszczamy pierwszy płatek, by odseparować rzęsy na dolnej powiece, a następnie kolejnym płatkiem przykrywamy wszystkie rzęsy z górnej powieki. Pęsetą ostrożnie wyjmujemy górny rząd rzęs i zaczynamy aplikację. Po zakończeniu aplikacji na górny rząd, przymocowujemy go do powieki i wyciągamy kolejny, aż do zakończenia całej stylizacji.
Co zrobić jeśli klientki powieka domyka się idealnie, ale jej drganie wywołuje u nas oczopląs podczas próby wcelowania w rzęsę naturalną?
Przyczyn nerwowej powieki może być kilka, zaczynając od światła, które gdy jest zbyt ostre może podrażniać klientkę oraz wywoływać drganie powiek, a nawet łzawienie. Wówczas wystarczy zmniejszyć jego natężenie i/lub zmienić barwę na cieplejszą. Używanie zmniejszonego natężenia światła jest również wskazane i dla nas, stylistek. Szczególnie jeśli jesteś na początku Twojego dnia pracy, to pamiętaj, by nie startować na pełnej mocy lampy, ponieważ i Twój wzrok szybko się zmęczy, a na koniec dnia możesz czuć rozdrażnienie, zmęczenie a nawet ból głowy. Oprócz nadwrażliwości na światło, klientki w różnym stopniu mogą reagować na preparaty, których używamy podczas zabiegu. Od szamponu, po primer, cleaner, płatki czy klej. Dlatego też należy zachować szczególną ostrożność podczas używania produktów pomocniczych.
Jeśli z jakichkolwiek względów oko zostało podrażnione od produktów bazowych na alkoholu, takich jak primer czy cleaner, należy je natychmiast przepłukać letnią wodą i solą fizjologiczną a następnie osuszyć okolice za pomocą wiatraczka. Jeśli delikatne szczypanie pojawiło się podczas uchylenia powieki, jednak łzy się nie pojawiły, to najlepszym rozwiązaniem będzie użycie nano mistera, a następnie osuszenie rzęs wiatraczkiem.
Im szybsza będzie nasza reakcja, tym mniejsze ryzyko podrażnień na koniec zabiegu. A te potrafią wyglądać naprawdę przerażająco. Poparzona gałka oczna z pękniętymi naczynkami czy wysuszona rogówka to najczęstsze komplikacje po zabiegu. Jednak pozwólcie, że przytoczę wam historię z mojego salonu, kiedy kilka lat temu jedna z moich pracownic wykonywała nową aplikację na naszej stałej klientce. Klientka zrobiła sobie krótką przerwę od przedłużania, ponieważ miała wykonywany permanentny eyeliner, warto wspomnieć, że była ona również moją kursantką, więc znała zabieg przedłużania rzęs od podszewki. Po zakończonej aplikacji w drzwiach mojego pomieszczenia stanęła pracownica i mówi: Asiu czy mogłabyś do nas przyjść na chwilkę? I dobrze wiecie, że w codziennej rutynie takie sytuacje, nie mają miejsca. Dlatego też podświadomie w mojej głowie pojawiła się myśl – coś tu się wydarzyło. Kiedy weszłam do gabinetu, zaczęliśmy dokładnie przyglądać się oczom klientki, które wyglądały jakby w ich zewnętrznych kącikach doszło do rozpuszczenia się soczewek, bądź nacieku żelu z płatków. Jednak nie było to ani jedno ani drugie. Po dokładnych oględzinach i późniejszej wizycie u lekarza, okazało się, że powodem powstałej ‘’galaretki’’ było poparzenie chemiczne spowodowane podrażnieniem podczas zabiegu. Oko wytworzyło dodatkową warstwę na rogówce, która przypominała teksturą przezroczysty żel. Jednak jak doszło do tak rozległego podrażnienia podczas aplikacji UWAGA u dwóch dobrze przeszkolonych stylistek?
Otóż już na początku zabiegu, doszło do delikatnego podrażnienia. Klientka jednak zignorowała ten fakt, jak typowa stylistka SUPERBOHATERKA - pomyślała – oho! chyba primer mnie nieco podrażnił. I pierwsza łezka poszła… i schowała się grzecznie pod płatek. Łzy leciały, a zabiegowi towarzyszyło lekkie szczypanie, jednak stylistko-klientka myślała – co będę narzekać. Pod koniec zabiegu, gdy uczucie pieczenia było już nie do zniesienia, bo warstwa żelowa płatka napuchła, jak mokra bułka, wtedy dopiero wyszło ciche zgłoszenie problemu i pytanie o pozostały czas, w stylu ‘’czy długo jeszcze, bo nieco mnie szczypie’’. W cyklu całego zabiegu oczy były ciągle poddawane podrażnieniom przez opary i tak doszło do naprawdę porządnego poparzenia. Nie muszę chyba wspominać, że mimo naszego zalecenia pilnego kontaktu z lekarzem, klientka zwlekała z tym jeszcze przez kilka dni, bo może samo przejdzie. Ignorancja ma swoją cenę, na szczęście wszystko zakończyło się dobrze i było dla nas wszystkich lekcją na przyszłość. Jednak w innym przypadku, okoliczności mogłyby być mniej sprzyjające. Stąd gorąco zachęcam do bycia czujnym obserwatorem zabiegu. No dobrze, skoro chwile grozy już za nami, to pozostaje nam kwestia klientek, które zaciskają powieki tak, że rzęsy o długości 12 mm nagle robią się 5 mm króciakami. Takie zaciskanie oka, jest bardzo często odruchem bezwarunkowym. Klientki, które po raz pierwszy mają przeprowadzany zabieg stylizacji rzęs, bądź są nerwowe, reagują skurczem powieki na każdy ruch. Najlepszym sposobem na to jest … po prostu relaks. Zadbaj o ciszę i przyjemną muzykę w salonie, delikatny zapach unoszący się w powietrzu. Twoje płynne i niegwałtowne ruchy, powinny szybko zrelaksować klientkę. W przypadku, gdy do gabinetu wpada zestresowana klientka, która prawie wyzionęła ducha, by się nie spóźnić, warto zacząć jej zabieg od mycia rzęs z ciepłą woda i delikatnego masażu skroni. Wyciszona klientka, z którą unikamy rozmowy szybciej się zrelaksuje i w efekcie skróci się czas trwania zabiegu.
No dobrze, a co z nami, stylistkami? Czasem całe zło chcielibyśmy zrzucić na klientki, jednak niektóre komplikacje wynikają niestety z nas samych.
Zdarzają Wam się trzęsące ręce, a palce przypominają niezdarne galaretki? Jeśli tak to sprawdźcie pozycje w jakiej siedzicie, i czy aby na pewno nie pracujecie z ramionami w powietrzu. Poprawna postawa jest bardzo ważna, bo dzięki niej macie stabilne podparcie, które niweluje napięcie mięśniowe i drżące ręce. Jeśli nie widziałaś jeszcze odcinka o tym, jak prawidłowo ułożyć dłonie i ciało podczas pracy, to zapraszam Cię do obejrzenia odcinka “Jak sprawnie izolować rzęsy”, do którego link znajdziesz w opisie. Warto również zadbać o swoje zdrowie i nie nadużywać kawy czy napojów z kofeiną, mogą one przyczyniać się do drżących dłoni. Proponuję zmianę swojej porannej rutyny i wyrzucenie porannego stresu. Należy się zastanowić, jak wygląda Twój początek dnia, czy jest pełen pośpiechu i pędu, czy masz w nim chwilę dla siebie i swojego ciała. Przez cały dzień wykonujemy usługi dla innych, ale czy witamy dzień wykonując przysługę dla siebie? Jeśli Twoje poranki bardziej przypominają chaos niż spokój, to rozważ wcześniejsze wstawanie. Nie sięgaj po przebudzeniu po telefon. Zamiast tego spróbuj porannych 15 minutowych spacerów, spokojnego śniadania i ciepłego naparu. Czy to już w samych koncepcie nie brzmi świetnie?
Zapewniam Cię, że za taki początek dnia Twoje ciało będzie Ci wdzięczne i o wiele bardziej skłonne do współpracy.
A co w sytuacji, gdy ręce i nerwy potrafimy trzymać na wodzy, ale nasze oczy płatają nam figle i aplikacja każdej rzęsy przypomina grę w tetris i odpowiednie wycelowanie spędza nam sen z powiek?
Są 3 rzeczy na które warto zwrócić uwagę. Po pierwsze nasz wzrok, a dokładnie sprawność akomodacji naszego oka, być może nigdy wcześniej nie pracowałaś z tak małymi obiektami i nie odczuwałaś potrzeby odwiedzenia okulisty, jednak może to się okazać niezbędne, w celu zdiagnozowania ewentualnej wady wzroku i dobrania odpowiednich okularów do pracy.
Kolejnym problemem może być separowanie. Jeśli rzęsy nie są odpowiednio wyizolowane i nie widzisz nasady rzęsy naturalnej, to nic dziwnego, że próbujesz ze wszystkich sił wcelować w miejsce, którego sama dokładnie nie widzisz. Zatem pamiętaj, że podstawą jest dobra izolacja, a jeśli masz z nią problem do zajrzyj do odcinka, w której opowiadamy jak nad nią zapanować.
I na koniec pozycja klientki, a dokładnie jej głowy. Zwróć uwagę czy klientki broda ‘’patrzy’’ w stronę szyi/klatki piersiowej czy zachowuje pozycję poziomą. Zarówno dla komfortu klientki jak i dla Ciebie, broda klientki powinna być odchylona ku górze, a nie skierowana w dół. I nie, nie chodzi tutaj tylko o względy estetyczne i tzw. drugą brodę, którą kojarzymy, gdy niechcący odpalimy w telefonie kamerę na siebie :D
Odpowiednie odchylenie głowy pozwala Ci zobaczyć lepiej nasadę rzęs i wygodniej przyjąć pozycję do przedłużania. Dzięki temu Twój kręgosłup i Twoje oczy będą Ci dziękować, a Ty z łatwością przeprowadzisz aplikację. Na koniec został nam jeden nieznośny bandyta, który powinien być pomocnikiem. Czyli PŁATEK. Niestety każda stylistka doświadczyła tego choć raz w życiu, gdy zaaplikowana rzęsa przywarła do płatka i trzeba było ją mechanicznie rozłączyć. Zwykle problem leży w zbyt dużej ilości użytego kleju, bądź głęboko osadzonych oczach. W tej sytuacji lifting powieki jest zdecydowanie obowiązkowy, by unieść nieco dolny rząd rzęs. Sytuacja może mieć również miejsce w przypadku rzęs rosnących ku dołowi. Tutaj możemy zastosować separację rzęs taśmą i nieco rozciągnąć dzięki temu rzędowość, nie otwierając przy tym powieki. A co jeśli dolne rzęsy za wszelką cenę, chcą Ci przeszkodzić w aplikacji i nachalnie wychodzą spod płatka?
Najlepszym rozwiązaniem jest użycie taśmy na zamkniętym oku i izolacja tych niesfornych maluchów na płatku. Przebitka jak to robię: użycie taśmy na zamkniętym oku i izolacja rzęs dolnych W ten sposób nie zmieniamy położenia płatka, a klientka jest całkowicie rozluźniona, my natomiast możemy rozpocząć aplikację bez obawy, że jakiekolwiek rzęsy z rzędu dolnego zapłaczą nam się z górnymi.
Komplikacji w trakcie zabiegu może być wiele. Zaczynając od łzawienia - tu przyczyną najczęściej okazuje się płatek pod okiem. W przypadku, gdy płatek został już nasączony łzami, należy go bezzwłocznie wymienić na nowy. Można go również zastąpić taśmą bądź płatkami microfoam, które nie posiadą warstwy żelowej. Alternatywą jest przesunięcie płatka w dół i uzupełnienie powstałej przestrzeni taśmą silikonową niebieską bądź nichiban.
Gdy oko nadal łzawi, od razu sprawdź, czy klientka na pewno domyka powiekę. W trakcie pracy jest to niekiedy niewidoczne, dlatego podczas aplikacji należy regularnie to sprawdzać. Zwróć też uwagę na położenie brody Klientki - czy jest skierowana prostopadle do sufitu.
Uważaj wykonując lifting powieki i przenosząc końce taśmy na strefę czoła, możesz przyczynić się tym do uchylania powieki. Lepszym rozwiązaniem będzie tworzenie tzw. sztucznej zmarszczki.
Zapobiegnij otwieraniu się oka przez przyklejenie pojedynczych dolnych rzęs do płatka. Pamiętaj przy tym, by na koniec aplikacji je odkleić. Gdy, żadna z powyższych metod nie działa to ostatnią deską ratunku jest separacja warstwowa płatkami.
Przy drgającej powiece problemem jest często ostre światło - zredukuj jego natężenie lub zmień barwę na cieplejszą. Zachowaj szczególną ostrożność podczas używania preparatów pomocniczych, bo to one mogą podrażnić oko. Jeśli pojawiło się szczypanie, jednak brak jest łzawienia to użyj nano mistera, a następnie osusz rzęsy wiatraczkiem. W przypadku nadmiernie zaciskających się powiek klientki, jest jedno, niezawodne rozwiązanie - RELAKS. Spraw, by Twoja klientka poczuła się maksymalnie odprężona i wyciszona. My same, jako stylistki powinniśmy zadbać o poprawną postawę i koniecznie dodać do porannej rutyny nieco oddechu i czasu dla siebie. Sprawdź również swój wzrok - być może, wcześniej, nie pracując z tak małymi przedmiotami, nie zwróciłaś nawet uwagi na to, że okulary mogłyby okazać Ci się pomocne.
Z każdymi kompilkacjami można sobie poradzić, wszystko jest jedynie kwestią posiadanej wiedzy i praktywki. A jeżeli trudności w trakcie aplikacji są już za Tobą, ale masz problemem z trwałością, a Twoje piękne stylizacje się sypią, to koniecznie zasubskrybuj nasz kanał i włącz dzwoneczek, bo o tym, już w następnym odcinku!
Ostatnie komentarze